01 czerwca 2013

Wariacje na konwalie, światło i... komary.



Gdy w pobliżu swojego domu niespodziewanie znalazłem w lesie Wielkie Pole Konwalii, nie mogłem im odpuścić. Przychodziłem kilka razy skoro świt... a właściwie skoro przedświt. Nafotografowałem się za wszystkie czasy. Nakarmiłem tysiące komarów. Nie widać ich specjalnie na zdjęciach ale są... wszędzie dokoła w ilościach hurtowych i w promocji. Część czasu poświęciłem na eksperymenty.
Podobno w w 2012 roku powstało więcej zdjęć niż przez poprzednie 174 lata istnienia fotografii. Trudno więc znaleźć coś czego jeszcze nikt nie zrobił wcześniej.

Jak pokazać konwaliowatość konwalii? Jak pokazać klimat leśnego świtu? Czy pierwszych promieni słońca ślizgających się po czubkach drzew? Zapachu wiosennej ziemi? Komarów wpadających do gardła przy pełnym zachwytu oddechu?

Może tak... a może... nie...





Co to ma wspólnego z konwalią? Otóż jest to liść sfotografowany pod światło w pierwszych promieniach wschodzącego słońca. 













31 maja 2013

I właśnie zakwitły...



Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem,
Przyszły pszczoły z kadzidłem i myrrą i złotem, 
Przyszła sama Nieskończoność, 
By popatrzeć w mą zieloność. 

                     Bolesław Leśmian / Ze zbioru "Łąka"



Jeszcze przed wschodem... 


Pierwszy błysk słońca na kwiatach.



Komarów było pod dostatkiem... Czasem miałem wrażenie, że nawet więcej niż powietrza.
Skupiony na fotografowaniu, kilka wciągnąłem wraz z oddechem i zjadłem. Gdyby ktoś chciał mnie naśladować, nie polecam - są niesmaczne! 








15 maja 2013

Już za chwileczkę...





Nasi przodkowie musieli mieć sporą wyobraźnię. Konwalia nazywana była w staropolskim języku "łanim uszkiem". Ponoć ze względu na podobieństwo do ucha łani. Ale w żaden sposób, przyglądając się zarówno uszom jak i kwiatom, owego podobieństwa nie mogę dostrzec. Nazwa już dawno zaginęła w mrokach dziejów. Czasem tylko powraca w rozmaitych gwarach jakimiś łaniuszkami czy łankami. Ale i to powoli zanika.

Przypuszczałem, że aby sfotografować pole konwalii, będę musiał wybrać się gdzieś dalej. W mojej najbliższej okolicy jej praktycznie nie widziałem. Ot dosłownie kilka roślin tu, kilka tam...  Aż tu nagle trafiłem przypadkiem na prawdziwy łan łaniuszek! I to jaki! Dobry hektar gęsto porośnięty konwaliami.

Wybrałem się wtedy na zdjęcia do zaprzyjaźnionego olsu ale świt się nie bardzo udał. Słońce wzeszło od razu palące i ostre. Żadne mgiełki nie urozmaiciły krajobrazu. Postanowiłem zatem powłóczyć się trochę po lesie. I wędrując na przełaj - znalazłem. Rosły dosłownie sto metrów od miejsca gdzie regularnie przechodzę.

Teraz czekam aż rozkwitną.











09 maja 2013

Aaaa... mam fioł(k)aaaa...




Zastanawiałem się ostatnio nad zmianami jakie następują w środowisku. Zmiany te są widoczne zarówno w miastach jak i na wiejskich bezdrożach. Szukając materiału do jakiejś publikacji trafiłem na stare fotografie znanych mi dobrze miejsc. I co się okazało? Rzeżucha bieliła niegdyś całe łąki a dziś w tym miejscu jest jej jedynie kilka niewielkich spłachetków.W lasach kiedyś rosło sporo wawrzynka a dziś... znam zaledwie dwa krzaki, w tym jeden w stanie agonalnym. Podobnie znika kopytnik i zdrojówka rutewkowata. O miodunki też coraz trudniej.
Za to pojawiają się inne rośliny. Fiołki zawsze były... ale w tym roku - wysyp! Gdzie się nie obejrzę, tam się niebieści. Podobnie jest z konwalijkami. Kiedyś musiałem się nachodzić by znaleźć jakieś do zdjęć. A dziś podkładają mi się pod nogi i wręcz napraszają.
Cóż... jak mówił jeden mądry Grek... jak mu tam było? Pantarej z Heraklitu? Czy jakoś podobnie...?














07 maja 2013

Poranek w olsie






Dzwoń, Zielona Godzino! Płomień się goręcej,
Dniu, szelestem gałęzi zwabiony z mgieł dali!
Poznaj się, duszo moja, po zapachu traw!

Tyś jest kwiatem i drzewem, mniej nieci a więcej...
Przez las biegnie sen wioseł w słońcu na fali -
Teraz mi całą ziemię przebyć w bród i wpław!

            Bolesław Leśmian / Ze zbioru "Sad rozstajny"















29 kwietnia 2013

Wariacje na światło i zawilce...




Młode jeszcze gałęzie tężą się pokrótce
W zielonej, pniom dla znaku przydatnej obwódce.
Kwiaty, kształt swój półsennie zgadując zawczasu,
Nikłym pąkiem wkraczają w nieznaną głąb lasu.
...

                          Bolesław Leśmian - "Wiosna"













26 kwietnia 2013

Leszczynowe perypetie...





Ciężkie było życie leszczyny tegorocznej wiosny. Normalnie (tylko co to znaczy normalnie?) kwitnie na początku marca. I nawet w tym roku próbowała zacząć. Kotki trochę jakby się rozwinęły. Chciałem napisać  na wpół się rozwinęły ale to nawet nie było "na wpół"... najwyżej "na ćwierć" albo i to nie. Potem wiosenny atak zimy i kilkunastostopniowe mrozy zahamowały wszystko. I tak leszczynowe kwiaty zastygły w letargu na... ponad miesiąc.

Nadszedł kwiecień i nic się nie zmieniło. Wszystko rozwinięte najwyżej "na ćwierć".  Dopiero w połowie kwietnia, kiedy zima w swej łaskawości trochę odpuściła, coś w leszczynowym świecie drgnęło. Wciągu dosłownie dwóch, trzech dni kotki się rozwinęły całkowicie i... przekwitły.



W takim stanie kwiaty leszczyny przeczekiwały marcowo-kwietniowy atak zimy przez ponad miesiąc . 

Mało kto wie, że kwiaty leszczyny są rozdzielnopłciowe. Powszechnie znane leszczynowe kotki  to są kwiaty męskie. Ponieważ krzew jest wiatropylny, produkują ogromne ilości pyłku. W gruncie rzeczy to co wiosną widzimy na leszczynowych gałęziach to wiszące męskie organy płciowe!

Zaś kwiaty żeńskie, czyli te z których wyrastają potem orzeszki są niepozorne. Z czegoś, co wygląda jak zwykły pąk liściowy wyrasta maleńka czerwona korona.

Trzeba nieźle wysilić wzrok, bo ma... najwyżej dwa, trzy milimetry średnicy. Jeśli nie przyglądamy się uważnie gałązkom, najprawdopodobniej ją po prostu przeoczymy. 






23 kwietnia 2013

Ostanie chwile zimy...




Po nieprzyzwoicie długiej zimie wiosna wręcz wybuchła. Wczoraj temperatura przekroczyła dwadzieścia stopni a słońce prażyło niemal jak latem. Chociaż z drugiej strony, ruszając o świcie w teren musiałem... oskrobać szron z szyb samochodu. I fotografując wschód słońca nad Wisłą zastanawiałem się czemu nie wziąłem rękawiczek.

A zaledwie dwa tygodnie temu świat wyglądał tak jak na poniższych zdjęciach. Lód dopiero zaczął rozmarzać i tam gdzie pojawiło się trochę wody, gromadziły się masowo ptaki. Głównie krzyżówki i śmieszki ale przy odrobinie szczęścia można dostrzec i kilka innych gatunków.





Dbałość o upierzenie to podstawa. Kaczki dużo czasu spędzają na poprawianiu piór i rozprowadzaniu po nich impregnującej wydzieliny gruczołu kuprowego. Co jakiś czas trzepoczą przy tym skrzydłami co daje okazję na zrobienie dynamicznych zdjęć.

Zbudujemy razem gniazdko? 

Konkurenci? 


Młoda śmieszka niewiele przypomina dorosłą.

I dorosła w szacie godowej.







08 kwietnia 2013

Se można pomarzyć...




Jest 8 kwietnia... patrzę na piętnastocentymetrowy śnieg za oknem. Większość pobliskich stawików i jeziorek jest jeszcze zalodzona. Tam gdzie trochę wody jakimś cudem rozmarzło, gromadzą się mewy i kaczki... Skowronki co prawda przyleciały ale ich ani widać ani słychać. Raz na parę godzin coś tam przez chwilę zaświergoli i zaraz milknie. Trudno się zresztą dziwić, skoro pola i łąki przykryte są grubym śniegiem. Czajek w ogóle w tym roku jeszcze nie widziałem i nie słyszałem.

Zresztą co tu dużo pisać. Tak wyglądał świat w mojej okolicy wczoraj...





Postanowiłem zatem się pocieszyć oglądając fotografie z zeszłych lat. Tak wyglądały nadwiślańskie w 2010 roku. Dokładnie... 29 marca 2010 roku. Czyli trzy lata i prawie dwa tygodnie temu.




A w nich gulgotały sobie zawzięcie rozniebieszczone żaby moczarowe. Między nimi kończyły swoje gody żaby trawne, które zaczynają czuć zew natury jakiś tydzień wcześniej. W tym zaś roku do dziś nie widziałem jeszcze ani kawałka żaby. Ukryte czekają na lepsze czasy...  

Trzy lata temu panowały zgoła odmienne klimaty... Tego marcowego dnia było... ciepło. Na tyle, by dało się chodzić w samej koszuli. I można było bez problemu wytrzymać kilka godzin stania w wodzie w spodniobutach przy podglądaniu i fotografowaniu żabich bezeceństw. 









Ciekawe jak wszytko potoczy się w tym roku. Zazwyczaj w połowie kwietnia zaczynały się powoli rozkręcać rzekotki. A połowa kwietnia już za dni parę.