Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty

27 października 2011

W obronie...




Szedłem leniwie brzegiem starorzecza. Między starymi wielkimi wierzbami, które już kilkakrotnie tu na blogu występowały.  Kątem oka obserwowałem  równie leniwie płynącego niedaleko łabędzia. Sielanka po prostu. A Słowianie lubią sielanki :) 
Nagle usłyszałem gwałtowne "ping ping ping ping... " łysek. I chlupot wody! Łabędź wpłynął w żerującą się na skraju trzcin rodzinę łysek!  Z kilkoma dopiero co wyklutymi młodymi - małymi czarnymi puchatymi kuleczkami, jakby maźniętymi na wierzchołku czerwonym lakierem. Pewnie by je zupełnie zlekceważył ale łyski poderwały się gwałtownie. Jedna zgromadziła dokoła siebie pisklęta i ukryła się gdzieś w nadbrzeżnej roślinności a druga ruszyła...  do ataku. Na wielokrotnie większego łabędzia... ! Z zacietrzewieniem takim, że łabędź który początkowo wykonał tylko kilka takich ruchów jakby chciał się odgonić od męczącej muchy, w końcu poderwał się do lotu i sromotnie opuścił pole bitwy...
Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Zdążyłem zrobić trzy zdjęcia z których wyszło jedno.