Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anemone nemorosa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anemone nemorosa. Pokaż wszystkie posty

19 listopada 2014

Wariacje na światło i zawilce




Oto słońce przenika światłem bór daleki,
Sosnom z nieba podając tajny znak wieczoru.
Oto sosny spłonęły, jakby w głębiach boru
Nagle coś szkarłatnego stało się na wieki!

Zwabiony owym znakiem, biegnę tam niezwłocznie,
Aby zawczasu jeszcze, nim wpłynę w noc ciemną,
Zastać na nikłym trwaniu i sprawdzić naocznie
To właśnie, co już drzewa widziały przede mną.

                                         Bolesław Leśmian















09 maja 2014

Ostatki...




Czas zawilców dobiegł już końca. Rozwijające się na drzewach liście zasłaniają światło. Lada moment nawet w słoneczny dzień będzie tu... ciemno. Wszystko co rosło na dnie lasu czekać będzie na kolejną wiosnę.
Utrwaliłem więc ostatnie zawilce .... i zupełnym przypadkiem pierwszego komara. Na szczęście był chyba jeszcze w szoku (poporodowym?) i mnie nie dziabnął. Siedział i kontemplował rzeczywistość.











29 kwietnia 2013

Wariacje na światło i zawilce...




Młode jeszcze gałęzie tężą się pokrótce
W zielonej, pniom dla znaku przydatnej obwódce.
Kwiaty, kształt swój półsennie zgadując zawczasu,
Nikłym pąkiem wkraczają w nieznaną głąb lasu.
...

                          Bolesław Leśmian - "Wiosna"













01 maja 2012

Zawilce... ostatki.

Wiosna przyszła z opóźnieniem. Ale za to z całym rozmachem i lipcowymi temperaturami. Wszystko po prostu rośnie, rozwija się i kwitnie w biegu. Jakby przyrodą zaczęła zarządzać jakaś korporacja. Jeszcze tydzień temu nocny przymrozek zważył  kwiaty rosnącej pod płotem białej magnolii. Dziś termometr pokazywał ponad 30 stopni! A kwiaty drugiej, później kwitnącej magnolii, chyba nie wytrzymały takiej temperatury. Zszarzały i pomarszczyły się zanim na dobre się rozwinęły. 

W lasach zawilce już przekwitają. Większość kwiatów jest już pochylona, gubi płatki. W ciągu zaledwie kilku dni rozwinęły się na drzewach liście i za chwilę na dnie lasu zapanuje ciemność... Trzeba się więc śpieszyć. 

A kolejne zawilce ucieszą oko dopiero za rok...










15 kwietnia 2012

Wiosna... ???


Wiosna jaka jest każdy widzi... zimno, sucho... Nic nie chce rosnąć.  W zeszłym roku o tej porze łąki były zieloniutkie i cieszyły oczy, zawilce w lesie szalały w najlepsze, kaczeńce na łąkach rozchylały pąki.

Kilka dni temu wybrałem się do pobliskiego lasu, by sprawdzić jak sytuacja wygląda obecnie. Tydzień wcześniej było jeszcze szaro i buro. Jedynie tu i ówdzie sterczały maleńkie koronki zawilców, wyrastające z zeszłorocznych liści. Jak powiedział mój przyjaciel: "wiosna a smutno jakoś w lesie". Trudno się swoją drogą dziwić. Nocami potrafiły być nawet sześciostopniowe mrozy! 

Bezśnieżna i mroźna zima pewnie również się przysłużyła. Część roślin mogła po prostu wymarznąć. Tak jak około setki krokusów, które posadziłem jesienią dokoła domu. Prawie żaden nie pojawił się wiosną! I nawet część tych zadomowionych i rosnących od kilku lat nie przetrwała zimy. 

Tym razem zawilce prawie kwitły. Ja wiem, że "prawie" czyni wielką różnicę. Ale lepszy zawilec w pąku niż żaden. Pewnie jeszcze kilka dni (byle ciepłych) i lasy powinny rozbłysnąć bielą kwiatów. 



To był chyba najbardziej rozwinięty zawilec tego dnia.  Był jeden i samotny... 
--- reszta wyglądała najwyżej tak!
A zrobiłem po lesie kilka kilometrów...

... i obejrzałem parę hektarów zawilcowisk.





04 grudnia 2011

Przebiśnieg i zawilec w jednym stali domu...

Mógłbym napisać za Sienkiewiczem "dziwna była wiosna tego roku"...  śnieg spadł w maju, słońce czasem prażyło jak latem. Pierwsze bociany przyleciały w czasie śnieżycy (przynajmniej w moich okolicach). Przebiśniegi pojawiły się wyjątkowo wcześnie i kwitły bardzo długo... Tak długo, że spotkały się nos w nos... przepraszam... kwiat w kwiat z zawilcami, choć jak powiedział mój kolega "to przecież się praktycznie wyklucza".
I jeszcze po drodze spadł śnieg więc miałem po raz pierwszy w życiu okazję oglądać przebijające śnieg... zawilce.