Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamień Pomorski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamień Pomorski. Pokaż wszystkie posty

22 lutego 2013

Kamulec diabli wiedzą skąd...





Dziesięć tysięcy lat temu był sobie lód. Ba.. nawet kupa lodu... ogromna! Taka na ćwierć Europy co najmniej. I ta kupa lodu nie dość, że była i wędrowała, to jeszcze... niosła. Wszystko co mogła. Między innymi kamyczki, kamienie i kamulce. Dzięki temu znajdujemy w Polsce wymieszane kawałki skał z całej Skandynawii. I mamy różne moreny, sandry, ozy czy inne dziwactwa, którymi nauczyciele geografii straszą dzieci w szkole.

Różowawy granit został przyniesiony przez lodowiec ze wschodniej Szwecji. I porzucony tuż przy brzegu Wyspy Chrząszczewskiej w płytkich wodach Zalewu Kamieńskiego (jego nazwa pochodzi od tego właśnie kamienia). Leży sobie tam do dziś. Kiedyś wyglądał jednak inaczej ponieważ taki kawał granitu to rzecz niezwykle pożądana. Jeszcze w XIX rozwalano go na kawałki i wykorzystywano jako budulec. Między innymi utwardzano pobliskie drogi. Podobno pierwotnie był trzykrotnie większy. Dziś ma około 20 metrów średnicy i wystaje nad wodę jakieś 3 metry.

Dlaczego głaz nazywa się "królewski"? Wcale nie dlatego, że wielki. Podobno w 1121 roku Bolek Krzywousty po tym jak zawojował Pomorze, stojąc na tym głazie, przyjmował defiladę słowiańskiej floty.

Próbowałem wspiąć się na górę i wczuć się w rolę Bolka K. Jednak nei mając do pomocy giermków i służby nie dałem rady. Woda ma w tym miejscu około metra głębokości, sam głaz wystaje ponad trzy metry i jest dość stromy.

Pomysłów skąd wziął się taki głaz w tym miejscu było jeszcze kilka.

Jedna legenda mówi o olbrzymiej ropusze, która grasowała w wodach Zalewu Kamieńskiego (ciekawe czy nazywał się on wówczas Zalewem Ropuszym?). Kiedy za bardzo zaszła mieszkańcom za skórę, zaczęli prosić boga Trygława o pomoc. Ten, po wysłuchaniu modlitw, postanowił być dobrym i pomóc ludziom. Spuścił na ropuchę boski piorun i zamienił ją w kamień.

Inna historia mówi o olbrzymie, który mieszkając w okolicznych lasach długo i bezskutecznie poszukiwał współplemieńców lub chociaż... jednej współplemieńczyni. Niestety olbrzymki nie trafiają się często więc nasz chłopak zniechęcił się nieco. Wtedy pojawił się... diabeł i przybrawszy postać wyjątkowo urodziwej niewiasty z przerostem wzrostu, próbował namówić naszego smutnego olbrzyma do podpisania cyrografu. (według innej wersji legendy, zamiast składać podpis pod cyrografem, miał zniszczyć pobliski gród, którego mieszkańcy okrutnie czartowi podpadli). Na szczęście olbrzym był podejrzliwy, przejrzał podstęp i wkurzony złapał głaz. Legendy niestety nie podają skąd go wziął ale przyjmijmy, że miał na podorędziu. Wkurzony rzucił nim w diabła i kamień wylądował w wodach zalewu. W jednej wersji legendy trafił i cały czas czart jest gdzieś tam pod spodem uwięziony, według innej spudłował...
Można jedynie zacytować mistrza Bułhakowa: "a diabli wiedzą". Proszę sobie wybrać bardziej przekonującą wersję. Tylko na wszelki wypadek lepiej nie kopać pod kamieniem...