Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jezioro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jezioro. Pokaż wszystkie posty

27 kwietnia 2025

Mój jest ten kawałek... 2

 


Wiosna, wiosna. Się dzieje tu i tam. I jak zwykle wiosną, trzeba dogadać się z sąsiadami. Bo wiecie, dobry sąsiad to skarb ale... trzeba swojego pilnować, mój jest ten kawałek bajora, nie mówcie mi co mam robić...


Ale zaraz, co to? Sąsiad jakoś dziwnie się zbliża?

Hej ty tam, spadaj, spadaj! 


Nosz kurka wodna... trzeba mu to wytłumaczyć dziobem w dziób!


A jednak się mnie boi...


Spadaj... znaczy fruwaj!





20 października 2018

Liście lecą z drzew...




Czy tej łysce ktoś powie o tym liściu nie na głowie,
Nikt jej nie poratuje, nikt jej nic nie powie,
Tylko się każdy gapi, tylko się każdy gapi i nic.

Liście lecą z drzew, liście lecą z drzew...














Nowe przygody Krzysia i Misia Detektywa. Odwiedzili tym razem Park Łazienkowski w Warszawie:



Wycieczka do Łazienek Królewskich








29 września 2018

Nad jeziorem...




Gwiazdo, coś spadła, śnij mi się, śnij!
W progum wędrowny porzucił kij.
                  Byłem ja leśny, 
                  Byłem bezkreśny,
                  A dzisiaj - czyj?

                       Bolesław Leśmian





Tak na koniec lata trochę jeziornych impresji.












26 września 2016

Nasi tu byli... (2)






Szukaliśmy miejsca na nocleg w okolicach... w sumie nieważne gdzie. Mogło się to zdarzyć gdziekolwiek w Polsce. Od gór do morza. Wszędzie niestety jest tak samo. Wzrost konsumpcji w ostatnim ćwierćwieczu zaowocował wzrostem plączących się wszędzie śmieci. Niestety wzrost dostępności wszelakich dóbr nie przełożył się na wzrost kultury. Pisałem o tym już kiedyś w przypływie smutku i frustracji (KLIK).

Więc zjeżdżamy nad niewielkie, kilkuhektarowe jeziorko w pobliżu małego miasta. Z jednej strony jest kąpielisko. Z drugiej strony gruntowa droga prowadząca gdzieś tam dalej. Zjechaliśmy z tej drogi nad wodę. W miejsce regularnie odwiedzane przez wędkarzy i miłośników grilla na świeżym powietrzu. Wokół porozrzucane butelki, puszki, opakowania po zanętach, kiełbaskach, chipsach, batonikach i... a długo by wymieniać.

Wyciągnęliśmy więc z samochodu worek na śmieci. Pozbieraliśmy to wszystko. Wyszedł całkiem spory pakunek. Od razu zrobiło się dużo przytulniej i milej. Następnego dnia gdy ruszaliśmy fotografować okolicę, wrzuciliśmy worek do śmietnika stojącego przy kąpielisku. Zaledwie kilkaset metrów dalej i tuż przy drodze, którą każdy tutejszy gość musiał przejeżdżać.

Mieliśmy pojechać gdzieś dalej, szukać kolejnych tematów do zdjęć. Ale zeszło nam się dłużej. Zresztą po co i dokąd się spieszyć. Wróciliśmy więc pod wieczór w to samo miejsce. Było zajęte... Stał tam samochód i siedział ktoś z wędką. Nie powiem - samochód nowy, znacznie droższy od naszego. Rozkładany fotel i cały zestaw wędek z nieznanymi mi bliżej urządzeniami, które pipczyły i błyskały co chwilę. Wielki parasol rozstawiony nad fotelem. Pod wieczór zaczęło trochę padać. Zatrzymaliśmy się więc na sąsiedniej polance i poszliśmy spać. Wędkujący człowiek odjechał w środku nocy. Warkot jego samochodu ślizgającego się na mokrej drodze rozbudził mnie na chwilę. Nie był zbyt wprawnym kierowcą. Nawet przez chwilę myślałem, że się zakopie i będę musiał go wyciągać. Ale nie... jakoś dał radę.

Wstałem chwilę po wschodzie słońca. Rodzina jeszcze spała. W miejscu, w którym siedział i które opuściliśmy dokładnie posprzątane nawet nie dobę temu, znalazłem to co na zdjęciach.

Posprzątaliśmy więc znowu...












31 sierpnia 2015

Ni pies ni wydra...



...czyli coś na kształt żaby?  Kilka lat czekałem by sfotografować żaby z ogonami. Takie już nie kijanki ale jeszcze nie żaby. I ciągle rozmijaliśmy się w czasie albo przestrzeni.
Dopiero w tym roku Krzyś wypatrzył je w małym bajorze na środku łąki. I przybiegł do domu krzycząc z całych sił.

- Taaatooo... choć zobacz co znalazłem!

Wystarczyło wejść do wody i posiedzieć. Niedługo. Zaledwie kilka godzin.






Jeszcze trochę i nikt mi nie powie: ty smarkaczu...

Czy ta woda się kiedyś skończy?

No dobra... wyszłam na ląd i co teraz?

A właściwie... wyszłam czy wyszedłam? Trzeba się spytać posłanki Pawłowicz! Co autorytet to autorytet.
Jednak wracam, w wodzie lepiej... 

W życiu każdej żaby są takie chwile kiedy ogonowi trzeba powiedzieć stanowcze nie.





06 sierpnia 2015

Wariacje na Młodego i aparat - Wodnik Szuwarek



W obecnych okolicznościach przyrody... to tylko przyszło mi do głowy. Powoli przestawiam się na nocny tryb życia a w dzień zapadam w sen... to się chyba nazywa estywacja... Czasami śni mi się taki mały psotny Ktoś...





Dzień dobry... tak się zastanawiam...

...co by tu na przykład spsocić...

...albo może kogoś postraszyć...

- Gul gul gul gul...

- Eeeee... idę sobie, nikt się nie boi.




15 maja 2014

I nie napijesz się przez słomkę...





Dawno, dawno temu skontaktował się ze mną redaktor z jednego Wielkiego Wydawnictwa.
- Czy masz zdjęcia pijącego ptaka?
- Eeeee... nie mam...
A potem zacząłem się zastanawiać. Trzeba by takie zdjęcie zrobić. Pijące ptaki widziałem wielokrotnie. Tylko jak to utrwalić na zdjęciu? Ptaki piją w sposób specyficzny. Nie potrafią przełykać tak jak my. Z racji, że nie są ssakami, nie mają mięśni odpowiedzialnych za ssanie... Muszą nabrać porcję wody do dzioba a potem podnieść głowę do góry i poczekać aż woda spłynie sobie przełykiem do brzuszka. I tak po kropelce... Żeby wypić parę łyków wody taki łabędź, bocian czy wróbel musi się trochę postarać. I parę razy pokiwać głową.
Zresztą nawet nie udałoby się pokazać tego na jednym zdjęciu.
I dopiero niedawno, gdy siedziałem sobie nad starorzeczem przy zaprzyjaźnionych łabędziach, udało się mi zrobić całą serię zdjęć.
Więc panie redaktorze, nie wiem czy pan pamięta jak dwadzieścia lat temu się pan pytał o takie zdjęcia?
To teraz już je mam...

A swoją drogą, zawsze się uśmiecham radośnie jak widzę Kaczora Donalda pijącego coś przez słomkę. Podobnie jak Jamesa B. strzelającego osiemdziesiąt razy z sześciostrzałowego pistoletu bez przeładowania.







05 czerwca 2012

Wieczór nad Jeziorem Dargin.


Z opisywaniem chmur
musiałabym się bardzo śpieszyć -
już po ułamku chwili
przestają być te, zaczynają być inne

Ich właściwością jest
nie powtarzać się nigdy
w kształtach, odcieniach, pozach i układzie.

Nie obciążone pamięcią o niczym
unoszą się bez trudu nad faktami.

(...)


                     Wisława Szymborska











12 sierpnia 2011

Helikopterki

Pod wieczór zajechałam nad niewielkie nadwiślańskie starorzecze. Bajorko o parudziesięciu metrach średnicy i krystalicznej wodzie. służyło mi za prywatny basen. Rzadko kto tam zaglądał  A nie ma to jak odświeżenie się w chłodnej po wielogodzinnej pracy w terenie.  
I wtedy przyleciała  taka jedna... i z uporem zaczęła mi patrzeć prosto w oczy ... zaciekawiła ją moja gęba?  Akurat miałem zapięty na aparacie odpowiedni obiektyw. Zanim całkiem zaszło słońce, zdążyłem zrobić kilka zdjęć.
Próbowałem  zbliżyć się do latających ważek  w czasie następnych wizyt, ale, żadna nie chciała ze mną współpracować. Trzymały się z daleka i zatrzymywały się w miejscu na ułamki sekund!