Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żaba moczarowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żaba moczarowa. Pokaż wszystkie posty

02 kwietnia 2015

Szał niebieskich ciał





Jak co roku na przełomie marca i kwietnia pojawiają się niebieskie żaby. Czasem wzbudzają nawet sensację. Pamiętam jak dawno temu na dzikim wschodzie, jakoś tak po awarii w Czarnobylu, zaczęto zgłaszać pojawianie się żab mutantów. Mimo, że od tysięcy lat przybierały niebieską barwę o tej porze roku, nagle przerażeni ludzie zaczęli je zauważać. 

Co to za żabska i skąd ten kolor? Nazywają się żaby moczarowe i przez prawie cały rok są brązowe i nie rzucające się w oczy. Zaś wiosną kiedy pod skórą samców zaczyna gromadzić się limfa, przybierają ten przedziwny kolor. Im jest cieplej i słoneczniej tym jest on bardziej intensywny. Czasem nawet jest niemal fioletowy! 
Niebieskie szaleństwo trwa bardzo krótko. Tydzień... czasem odrobinę dłużej i wszystko wraca do brązowej normy. 
Barwa jest zresztą bardzo nietrwała. By zaczęła zanikać wystarczy... załamanie pogody czy wzięcie żaby w rękę! To już zauważyli dawni badacze. Gdy odławiali niebieskie żaby, by je poważyć i pomierzyć, to po kilkunastu minutach ich kolor blakł. 

Głosy żab moczarowych też są przedziwne. Ciche mruczenie czy gulgotanie nie jest może słyszalne z bardzo daleka ale kiedy zgromadzi się wiele tokujących samców, robi niesamowite wrażenie. Do czego by to porównać? Trochę jakby się powoli gotował wielki gar z powidłami śliwkowymi!

I po co to wszystko? To strojenie się w niebieskie szaty? To mruczenie i gulgotanie? Cóż... nie ma co ukrywać. Wszystko to po prostu dla... jaj.
...
...
...

A właściwie to dla skrzeku... i kijanek.


















08 kwietnia 2013

Se można pomarzyć...




Jest 8 kwietnia... patrzę na piętnastocentymetrowy śnieg za oknem. Większość pobliskich stawików i jeziorek jest jeszcze zalodzona. Tam gdzie trochę wody jakimś cudem rozmarzło, gromadzą się mewy i kaczki... Skowronki co prawda przyleciały ale ich ani widać ani słychać. Raz na parę godzin coś tam przez chwilę zaświergoli i zaraz milknie. Trudno się zresztą dziwić, skoro pola i łąki przykryte są grubym śniegiem. Czajek w ogóle w tym roku jeszcze nie widziałem i nie słyszałem.

Zresztą co tu dużo pisać. Tak wyglądał świat w mojej okolicy wczoraj...





Postanowiłem zatem się pocieszyć oglądając fotografie z zeszłych lat. Tak wyglądały nadwiślańskie w 2010 roku. Dokładnie... 29 marca 2010 roku. Czyli trzy lata i prawie dwa tygodnie temu.




A w nich gulgotały sobie zawzięcie rozniebieszczone żaby moczarowe. Między nimi kończyły swoje gody żaby trawne, które zaczynają czuć zew natury jakiś tydzień wcześniej. W tym zaś roku do dziś nie widziałem jeszcze ani kawałka żaby. Ukryte czekają na lepsze czasy...  

Trzy lata temu panowały zgoła odmienne klimaty... Tego marcowego dnia było... ciepło. Na tyle, by dało się chodzić w samej koszuli. I można było bez problemu wytrzymać kilka godzin stania w wodzie w spodniobutach przy podglądaniu i fotografowaniu żabich bezeceństw. 









Ciekawe jak wszytko potoczy się w tym roku. Zazwyczaj w połowie kwietnia zaczynały się powoli rozkręcać rzekotki. A połowa kwietnia już za dni parę.