09 września 2011

Koniki polskie - nuuuuuudaaa...

Dzień wstaje...nuuudaaa...
Coś jakby się rozjaśniło ale i tak nuuuuudaaaa...
Dziewczyny przyszły...
  
... ale z dzieciakami. Nuuuuuudaaaaa strasznaaaaa...

...nuuuuudaaaaa...

...straszna...

...aaaaaaaaaaaaaa...

aaaaaażżżż szczeny booolą....

....nawet ziewać mi się nie chceeeeee...

Starzy ziewają i ziewają ... albo leżą...  co za nuuuuudaaaaaaa...

08 września 2011

Nadwiślańskie łachy - a na nich białoczółki...

... najmniejsze nasze rybitwy. Zaledwie wielkości jerzyka. Ptaka oczywiście a nie kolczastego gościa naszych ogrodów. Zwyczaje mają oryginalne. Aby zdecydować się na zamieszkanie w jakiejś okolicy, potrzebują rozległych bezludnych plaż. Między innymi takich jak nadwiślańskie wyspy. Jeśli jednak wyspa zarośnie choćby rzadką trawą, ptaki przenoszą się w inne miejsce. Jeśli innych miejsc zabraknie bo ktoś rzekę ureguluje, wyniosą się całkiem. Nad Wisłą jest ich jeszcze trochę. Widywałem kolonie po dwadzieścia - trzydzieści par.  Kilka lat temu,  gdy gościłem nad  Loarą, przez tydzień zauważyłem zaledwie jednego ptaka... 
Życie rybitwiego samca nie jest proste. Samica ocenia go po wielkości przyniesionych ryb. Za mała albo brzydka i facet ma przechlapane.  



Gniazdo to po prostu dołek w piasku. Obok ślady narysowane końcówkami skrzydeł przy starcie do lotu.
Jestem niezły gość... taką rybę złapałem...
... więc można próbować się przypodobać...
... tym bardziej, że te małe są ciągle głodne.

I nastarczyć nieraz trudno.
W upalne dni rodzice co chwila lecą się schłodzić w wodzie. Gdy wrócą, maluchy robią ci się da by wepchnąć się pod mokry brzuszek.
Rodziców nie ma... ja udaję kamyk na piasku...




07 września 2011

Falowanie...

...I odtąd kąpałem się w wielkiej pieśni morza,
Przesyconej gwiazdami, śpiewnej jak muzyka,
Pożegnałem toń modrą, gdzie pośród bezdroża
Zadumany topielec niekiedy przemyka...

A. Rimbaud





03 września 2011

19 sierpnia 2011

Nadwiślańskie łachy - a na nich mewy pospolite...





Kiedy przyjechałam po raz pierwszy nad Wisłę zbierać materiały do pracy dyplomowej, niemal na każdej wyspie potrafiło gnieździć się kilkaset par tych ptaków. W całej Polsce było ich niemal 8000 par, większość gnieździła się właśnie Wisłą. Przeciągłe głosy mew pospolitych niosły się kilometrami. Najpierw się słyszało, że dochodzi się do rzeki a dopiero potem widać było wodę. 
Obecnie aż smutno patrzeć. Ich liczebność spadła drastycznie. Wyspy stoją puste. Zaledwie kilkanaście par tu, kilkanaście tam...









Brak piór dookoła oka to efekt grzybicy, bardzo pospolitej u tych ptaków.

Gdy nie ma rodziców pisklęta udają, że ich nie ma ...




18 sierpnia 2011

Bieszczady - A na Rozsypańcu chmury...

"Zostanie tyle gór ile udźwignąłem na plecach     
 Zostanie tyle drzew ile narysowało pióro... " 



Halicz i Rozsypaniec to już trochę dalsze partie Bieszczadów. Większość wycieczek dochodzi do Tarnicy  i wraca. Ewentualnie przechodzi Szerokim Wierchem do Ustrzyk . Ktoś, kto chce zobaczyć tą część gór musi się liczyć z ponad dwudziestokilometrowym marszem. 
Leżący po drodze Halicz przywitał mnie mgłą. Gęstą tak , że człowiek szedł w białej nicości. I myślałem, że tego dnia już koniec fotografowania.  Jednak Matka Natura postanowiła być łaskawa. Na Rozsypańcu mgły trochę się rozeszły, tu i tam błysnęło światło. 




    

Na szczycie Rozsypańca rozsypane są fotogeniczne skały.









Jagodowiska... misiów na szczęście nie było... 


Widok na Tarnicę - najwyższy szczyt tych gór...