Kiedy przyjechałam po raz pierwszy nad Wisłę zbierać materiały do pracy dyplomowej, niemal na każdej wyspie potrafiło gnieździć się kilkaset par tych ptaków. W całej Polsce było ich niemal 8000 par, większość gnieździła się właśnie Wisłą. Przeciągłe głosy mew pospolitych niosły się kilometrami. Najpierw się słyszało, że dochodzi się do rzeki a dopiero potem widać było wodę.
Obecnie aż smutno patrzeć. Ich liczebność spadła drastycznie. Wyspy stoją puste. Zaledwie kilkanaście par tu, kilkanaście tam...
![]() |
Brak piór dookoła oka to efekt grzybicy, bardzo pospolitej u tych ptaków. |
![]() |
Gdy nie ma rodziców pisklęta udają, że ich nie ma ... |
a czemu tak drastycznie spada liczebność ?
OdpowiedzUsuńBa... żebym to ja wiedział. Jest parę teorii (o lisach, norce, powodziach regularnie niszczących legi itp) ale tak na prawdę to nie wiadomo do końca...
OdpowiedzUsuńSwoją drogą w zeszłym roku sukces lęgowy tych ptaków na Wiśle wyniósł "zero". W tym roku też nie było lepiej.
No i zapomniałem, niedawno uchwałą rady starszych zmieniono nazwę na "mewa siwa"
Może pomoże im zmiana nazwy?
OdpowiedzUsuńJak to ktoś napisał... "teorie mijają, żaba pozostaje" W swoim czasie jak jeszcze pracowałem w IE PAN (nieistniejącym już zresztą) proponowałem by w ramach mody na zmiany nazw ptaków muchołówkę żałobną przechrzcić na cmentarkę ;)))
OdpowiedzUsuń