piątek, 15 lipca 2011

Errare ranarum est...


Coś ostatnio wyciągam z szuflady zdjęcia żab rozmaitych. Teraz rodzynek. Ogarnięte godowym amokiem płazy rzucają się niemal na wszystko co się rusza.  Jeden z moich przyjaciół widział żabę zalecającą się do kołyszącej na falach butelki. Kiedy trafi się na samca swojego gatunku to wydaje on krótkie oburzone rechnięcie i sprawa się kończy. Niestety samiec ropuchy na górze  nie zrozumiał języka samca żaby ...  cóż, nie dość ze samiec z samcem to jeszcze innego gatunku. 
Ciekawe co na to ci, którzy powołują ciągle się na prawa naturalne, to wszak sama natura w czystej postaci.



6 komentarzy:

  1. Ty nie wkładaj argumentów do wrogich rąk co ? i to z błędami

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakimi błędami, napisałem "rzaba"? :) Ja nic nie wkładam tylko opisuje rzeczywistość...

    OdpowiedzUsuń
  3. O ile się nie mylę ostatnie zdanie powinno brzmieć "Ciekawe co na to ci, którzy(...)" a jest :"Ciekawe co to ci, korzy(...)"

    :P

    OdpowiedzUsuń
  4. No dobra... bardzo się wstydzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy aby przerwał pan te bezeceństwa? Pytam, bo dla nieszczęsnego żabexa te ropusze igraszki mogły się skończyc śmiercią przez uduszenie, utopienie etc.
    Poza tym morał z tej historii - jak dobrze znać języki obce...
    Pozdrowienia z UK
    Ropuch - The Toad
    P.S. Peryskopiki - fajna nazwa. Gratuluję super zdjęcia - lasy deszczowe na Wolinie. Naprawdę super!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. No nie przerwałem bo z zasady staram się nie wtrącać w bieg natury. Ale z tego co pamiętam to chyba się same rozdzieliły po kilku minutach. Pozdrowienia z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń