czwartek, 8 czerwca 2017

Maciejowickie Powiślaki





Od 24 lat  na początku czerwca Maciejowice goszczą Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych Regionów Nadwiślańskich "Powiślaki". Więc i w tym roku w sobotę 10 czerwca Maciejowice rozbrzmiewać będą śpiewem, dźwiękami skrzypiec, akordeonów, barabanów i wielu innych instrumentów. Czasem takich, które na co dzień obejrzeć możemy tylko w muzeach czy skansenach. Albo ręcznie zrobionych przez samych muzyków.

Nie pamiętam już po raz który będę uwieczniał występy muzyków ludowych na fotografiach. Pierwsze zdjęcia w moich zbiorach pochodzą gdzieś z początku lat dziewięćdziesiątych.

Kiedyś Powiślaki trwały dwa dni. Pierwszego dnia odbywały się przesłuchania, drugiego był koncert laureatów. Dziś wszystko zajmuje jeden dzień. Niewiele dłużej niż kiedyś sam koncert laureatów. Niestety, wiele z osób, które występowały przed laty na festiwalu, gra dziś gdzieś na niebiańskich łąkach.

Niesamowite jest to, co dzieje się dookoła festiwalu. W czasie przerw muzycy sami z siebie zaczynają grać. Spontanicznie dołączają się kolejni. Ktoś zaczyna tańczyć, śpiewać...  często z o wiele większą lekkością i werwą, niż na scenie. Tam trema robi swoje. Czasem w parku na maciejowickim rynku wiruje kilkanaście par w kolorowych ludowych strojach. Co ciekawe, starsi - często naprawdę w podeszłym wieku - tańczą z większą swadą i fantazją niż młodzi.

Kiedyś uwijając się z aparatem dokoła sceny usłyszałem nagle głos:

- Mnie boli ręka, ciebie noga ale chodźmy potańcować!

I starsze małżeństwo, które zresztą przed chwilą dawało koncert, ruszyło w tany.

Innego razu, jeden ze skrzypków tak się rozkręcił, że nie chciał zejść ze sceny. Ciął smyczkiem od ucha do ucha śmiejąc się i grając kolejne utwory. W końcu interweniowali organizatorzy i gdy delikatnie go sprowadzali ze sceny...  on - cały czas grał.

Maciejowicki Festiwal to eliminacje do ogólnopolskiej imprezy odbywającej się pod koniec czerwca w Kazimierzu Dolnym. Ale atmosfera jest tu zupełnie inna. Bardziej swobodna, kameralna i spontaniczna.





Stanisław Głaz... 
... obsypany nagrodami ludowy wirtuoz skrzypiec.










Na scenę wdrapał się Mały Wielki Człowiek. Przez chwilę zastanawiano się czy go stamtąd zabrać. Ale, że nie przeszkadzał, w końcu został. Najpierw przyglądał się z uwagą muzykom a potem.. zaczął tańczyć! 


Człowiek orkiestra. Gra na skrzypcach i jednocześnie - nogami - na bębnie! 

Niektóre harmonie to arcydzieła z niewielkich, rzemieślniczych i już nieistniejących od dawna warsztatów. Ręcznie robione, ręcznie malowane. Kiedyś był to, obok skrzypiec, jeden z najpopularniejszych na wsiach instrumentów. 

Jeden z najmłodszych...
i jedna z najmłodszych uczestniczek festiwalu.
Dobrze, że jeszcze są młodzi, którzy grają taką muzykę...




A tak kiedyś uwieczniłem Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych "Powiślaki" w 2011 roku:  KLIK