piątek, 28 grudnia 2012

Zimowe Bukowe...



Tak na koniec roku chciałbym zaproponować bieszczadzkie wspomnienia sprzed... no, jeszcze z zeszłego stulecia. Pogoda była wtedy kapryśna ale jednego dnia błysnęło słońce i postanowiłem zobaczyć co słychać na Bukowym Berdzie. Z racji na krótki dzień, wybrałem najkrótsze podejście - od Mucznego.
Zaczęło się nieźle. 






Pod szczytem było nadal pięknie ale zaczęło lekko wiać. Na tyle, że zapiąłem się szczelnie, zaciągnąłem co mogłem w kurtce, poprawiłem czapkę i rękawiczki. Ale gdy dotarłem na grań...  




...to dopiero zaczęło wiać! Ba... wiać to mało powiedziane! Niemal nie byłem w stanie zrobić kolejnego kroku. Postawiona na śniegu fotograficzna torba już po chwili zaczęła powoli się turlać niesiona ostrymi podmuchami! Wicher wyciskał takie łzy z oczu, że po paru chwilach mogłem patrzeć i fotografować tylko... z wiatrem.




Planowałem tego dnia dotrzeć prawie do Tarnicy ale droga w tę stronę prowadziła pod wiatr. Dałem radę przejść kilkadziesiąt metrów zaledwie. Z wielkim wysiłkiem. Na dodatek zrozumiałem wtedy, że przysłowie mówi prawdę... można przemarznąć do szpiku kości!




Wytrzymałem na górze kilkanaście minut. Wszystkie zdjęcia są zrobione niemal z tego samego miejsca... tylko w różne strony. Odmarzłem dopiero po półgodzinnym marszu w dół. Ale chłód w kościach czułem jeszcze długo. Pomógł ogrzewany samochód i gorąca herbata w jakiejś knajpie po drodze.







sobota, 22 grudnia 2012

Wesołych Świąt



Wszystkiego Najlepszego

Wszystkim...










Hylaty... między kamieniami lata...



Wodospad na Hylatym to jedno z moich ulubionych bieszczadzkich miejsc. Zdjęcia z zeszłorocznego lata doczekały się na swoją kolej....
A w tym roku miałem tuż obok okazję obserwować przez chwilę misie... dokładnie panią Misiową i dwa podrośnięte misiaki...












środa, 12 grudnia 2012

Kwiatowe dywany...




Spycimierz - maleńka wieś nad Wartą o niemal tysiącletniej tradycji. Już w XII wieku o grodzie w tym miejscu pisał jeden Gal... i to do tego Anonimowo. Zaś w 1136 roku był Spicymierz wymieniony w bulli papieża Innocentego II jako.. gród książęcy!

Dobre czasy skończyły się dwieście lat później. Gród został spalony przez Krzyżaków i nigdy nie podźwignął się ze zniszczeń.

Według "Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich" z 1890 roku na początku XVI wieku zamieszkiwał tu jeden kmieć i trzech rybaków. Zaś pod koniec XVIII wieku liczył Spicymierz około tysiąca dusz.

Dziś wieś jest znana z barwnych dywanów kwiatowych. Nikt już nie wie od czego się to zaczęło. Według miejscowych legend miały być przygotowane na powitanie wojsk Napoleona,. Ostatecznie jednak cesarz ominął Spycimierz a dywany... zostały. I od ponad dwustu lat są układane w święto Bożego Ciała. Początkowo zresztą wyglądały zupełnie inaczej - znacznie skromniej. Używano głównie piasku i gałęzi drzew. Kwiaty zaczęto stosować dopiero po odzyskaniu niepodległości  A forma zdobienia jaką dziś widzimy ukształtowała się już po zakończeniu II wojny światowej.




Tak naprawdę praca nad budową kwiatowych dywanów trwa co najmniej kilka dni. Trzeba wszak przygotować projekt i zebrać do niego materiały. Kwiaty i liście muszą być przechowywane w chłodzie. Od rana w dniu Bożego Ciała wszystko nabiera rozmachu. Najpierw trzeba rozrysować kontury.  

Potem linie posypać wilgotnym  piaskiem.

I wypełnić kwiatami.

Mieszkańcy prześcigają się w pomysłach .

Budowa ołtarza... św. Franciszek by się ucieszył... 

Tak mi się skojarzyło... "przekażcie sobie znak pokoju". Niestety dokoła jest pełno straganów ze wszelakim badziewiem. 

Gotowe... miejscami kwiatowe dywany osiągają kilka  metrów  szerokości

Po południu, po kilku godzinach pracy mieszkańców, można  podziwiać  gotowe  dzieło... 

"Komunistki" na stanowiska... zaraz się zacznie... 

Procesja rusza.... 

Orkiestra dęta być musi... 

 Dywany mają około dwóch kilometrów długości. 

Marsz dokoła Spycimierza trwa ponad godzinę.

Sypiemy kwiatki na dywan z kwiatków 

Odpoczynek... 

Pieczołowicie układane wzory mają niestety krótki żywot.




Dociekliwym czytaczom chciałbym powiedzieć, że z pełną premedytacją używałem różnych nazw miejscowości (kto zauważył?) gdyż nawet na miejscu mamy w tej materii niezgodności. Inaczej jest miejscowość nazwana na nowym drogowskazie, inaczej na starym przystanku autobusowym... Pisownię dopiero niedawno ustalono jednoznacznie.
Swoją drogą.. muszę się tam wybrać ponownie...




wtorek, 11 grudnia 2012

Lans 3



Co prawda to stara sprawa, rozstrzygnięcie konkursu odbyło się w maju, ale dopiero teraz na festiwalu "Wizje Natury" w Izabelinie laureatom wręczono dyplomy. Pozostaje się więc pochwalić I miejscem w kategorii "zestaw" w konkursie na Fotografa Roku Związku Polskich Fotografów Przyrody.

Jedno ze zdjęć z tego zestawu otrzymało również wyróżnienie w okręgowych eliminacjach tegoż konkursu.












Nagrodzone zdjęcia są częścią większego cyklu który obejrzeć można klikając na linki:


Opowieść o starych drzewach

Opowieść o starych drzewach II

Opowieść o starych drzewach III

Opowieść o starych drzewach IV

Opowieść o starych drzewach V

Opowieść o starych drzewach VI

Opowieść o starych drzewach VII


Zapraszam

poniedziałek, 26 listopada 2012

Wisła - zapomniane starorzecze...



Gdzieś nad Wisłą, nad zagubionym wśród drzew starorzeczem, gdy noc idzie spać... budzą się na chwilę wodne demony.



Gdzie duch, z tchem w piersi zapartym, korzysta
Z ożywczych pogód ciszy bezupalnej, 
Aby istnieniu co szumi swe szumy,
Przydać tęsknoty i zgrozy oddalnej
I gwiazd naprószyć do ciemnej zadumy...

                                 Bolesław Leśmian
















piątek, 23 listopada 2012

Koniki polskie - śniadanie na trawie...




Dawno już nic nie było o konikach polskich. Trzeba jakoś nadrobić zaległości. Dziś... śniadanie na trawie w wersji jesiennej.


Co za czasy... trawa wyschła, paskudna w smaku. Fuj!

Trzeba się nieźle namęczyć...

... by znaleźć coś świeżego...

... lub chociaż odrobinę udającego...

...zielone!!!

A i tak co chwilę jakieś suche badyle włażą w zęby. Dobrze, że chociaż śniegu nie ma. 


poniedziałek, 19 listopada 2012

Bieszczady - Nasiczańskie kamulce





Bywalec tych uroczysk, powabnych swym tronem, 
Umie błysków najmniejszą wyśledzić nieznaczność.
I w szczelinie pomiędzy istnieniem a zgonem
Dojrzeć gwiazdę niezgorszą lub niezłą opatrzność...

Lecz się nigdy nie strwoży, rozumnie zbłąkany,
Bezkrólewiem w niebiosach lub własnego cienia
Zgubą w jarach - lub zbytnią łatwością zamiany
Jednych cudów na drugie... Niech cud też się zmienia!


                                                Bolesław Leśmian
                                                Metafizyka (fragment)