środa, 7 grudnia 2011

Bieszczady - Sine Wiry



Dziś dla ucieszenia oka i wspomnienia lata: krajobrazowy rezerwat "Sine Wiry" na Wetlince - niewielkiej rzeczce pieniącej się na wielkich głazach. Według  legend  przełom Wetlinki był ulubionym miejscem czartów rozmaitych, które nawet usypały jedną z gór by rzeka była bardziej kręta i spieniona.
Rezerwat założony został przy nieistniejącej od kilkudziesięciu lat wsi Zawój. Jeszcze w latach czterdziestych było to tętniące życiem miejsce. Ponad dwustu mieszkańców, własne cerkiew... obok następna spora wieś i następna. Dziś jak dobrze poszukamy, możemy odnaleźć zarośnięte i omszałe ślady dawnego życia.
I tylko rzeka szumi tak samo...

Z tymi diabelstwem na Wetlince, to coś może być na rzeczy. Kilka lat temu w tym miejscu złapała mnie jakaś nagła grypa i ledwo wróciłem do samochodu. A w tym roku, chwilę po skończeniu zdjęć, słuszny deszcz przemoczył mnie do... no całkowicie.







5 komentarzy:

  1. A bo takie czarty jak już sobie kogoś upatrzą ...:) to nie ma zmiłuj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi!!! Bo wiesz... Czart jest jak urząd skarbowy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ psychodeliczne kolory, potwornie soczyste, choć chłodne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo tego dnia wieczorne światło było niezłe.. coś się tam gdzieś odbijało od chmur :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie ujęte rozmycie! W rewelacyjnym miejscu...

    OdpowiedzUsuń