piątek, 19 sierpnia 2011

Nadwiślańskie łachy - a na nich mewy pospolite...





Kiedy przyjechałam po raz pierwszy nad Wisłę zbierać materiały do pracy dyplomowej, niemal na każdej wyspie potrafiło gnieździć się kilkaset par tych ptaków. W całej Polsce było ich niemal 8000 par, większość gnieździła się właśnie Wisłą. Przeciągłe głosy mew pospolitych niosły się kilometrami. Najpierw się słyszało, że dochodzi się do rzeki a dopiero potem widać było wodę. 
Obecnie aż smutno patrzeć. Ich liczebność spadła drastycznie. Wyspy stoją puste. Zaledwie kilkanaście par tu, kilkanaście tam...









Brak piór dookoła oka to efekt grzybicy, bardzo pospolitej u tych ptaków.

Gdy nie ma rodziców pisklęta udają, że ich nie ma ...




4 komentarze:

  1. a czemu tak drastycznie spada liczebność ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ba... żebym to ja wiedział. Jest parę teorii (o lisach, norce, powodziach regularnie niszczących legi itp) ale tak na prawdę to nie wiadomo do końca...
    Swoją drogą w zeszłym roku sukces lęgowy tych ptaków na Wiśle wyniósł "zero". W tym roku też nie było lepiej.
    No i zapomniałem, niedawno uchwałą rady starszych zmieniono nazwę na "mewa siwa"

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to ktoś napisał... "teorie mijają, żaba pozostaje" W swoim czasie jak jeszcze pracowałem w IE PAN (nieistniejącym już zresztą) proponowałem by w ramach mody na zmiany nazw ptaków muchołówkę żałobną przechrzcić na cmentarkę ;)))

    OdpowiedzUsuń