niedziela, 2 października 2011

Dawno temu gdzieś na Polesiu...

...

dom i dziadkowie
wsparci o siebie na ganku
bez jednego gestu sprzeciwu
spokojnie jak równinna rzeka
spływają z prądem
                  do ujścia
....
                        Józef Baran



Zabłądziłem... jechałem gdzieś przez Polesie z mapą na kolanach i liczyłem skrzyżowania. W rzeczywistym świecie było o jedno więcej niż w papierowym więc skręciłem za wcześnie. Wjechałem w drogę asfaltową, jak na polskie warunki... nawet elegancką. Mającą ewidentnie wiele lat ale... nie istniejącą na mapach. Po kilkunastu kilometrach zorientowałem się, że coś się nie zgadza. Miały być jakieś wsie a tu tylko pola. Postanowiłem jechać dalej, kierunek z grubsza się zgadzał. I nagle trafiłem na wioskę zagubioną wśród pól przy nieistniejącej drodze... i zobaczyłem widok jak z obrazów mistrza Chełmońskiego... Dwa piękne domy pamiętające prawdopodobnie czasy powstania styczniowego a być może i listopadowego...
I zastanawiałem się wielokrotnie czy nie podjechać w to miejsce teraz, zobaczyć jak to wygląda. Ale się boję. Wolę pamiętać jak było. Pewnych miejsc nie należy odwiedzać po latach, bo można się srodze rozczarować...









4 komentarze:

  1. Kiedyś na rajdzie w Beskidzie Niskim trafiłem na równie starą chałupkę, w której siedziała stareńka babcia. Rozmawiała z nami przez okno, bo nie mogła wyjść na zewnątrz o własnych siłach:
    - Jaka piękna strzecha, proszę pani!
    - O tak, piękna, piękna... A jak cieknie!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :)
    Z drugiej strony rozmawiałem z ludźmi, którzy kładli strzechę w skansenie. Pytałem ile to wytrzyma. Dajemy na firmowym piśmie 70 lat gwarancji...

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz Panie taka technika i mechanizacja...

    OdpowiedzUsuń
  4. Super (Y) nareszcie dotarłam /pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń