piątek, 18 maja 2012

Koko... koko... ryczka...




Któregoś pięknego poranka wybrałem się do lasu nakarmić komary. Biedactwa nie mogą być przecież głodne. W trakcie owego karmienia udało się mi nawet zrobić kilka zdjęć. Co prawda komary były z tego fotografowania bardzo niezadowolone. Co się poruszyłem by zmienić kadr, to utrudniałem im jedzenie. Ale cóż... musiały to znieść. Darmowe żarcie przyszło, nie można za dużo wymagać...














7 komentarzy:

  1. Ojjjjjjj lubie tak, lubię ! Bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znaczy mówisz o ... komarach?? Tak??

    OdpowiedzUsuń
  3. komary są ql.....mówiłam zrób im sesję....:o))

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że komar też się załapał na kwiatek :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. 1. Pani Magdo... bo wyślę porcję komarów do focenia ;-P

    2. Załapał się... akurat odpoczywał po posiłku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spodziewałam się innych kolorów podczas wyprawy na komar, a tu takie urocze zieloności.

    OdpowiedzUsuń