piątek, 24 lutego 2012

Wróbelek ptaszyna niewielka...

... wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania.
Lecz nikt nie popiera wróbelka.


Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!


Kocjcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!

Konstanty Ildefons Gałczyński /1947/


Szedłem sobie z Młodym przez warszawskie osiedle. Młody ma niecałe sześć lat i wiedzę o przyrodzie, która jakoś tak przyszła sama z racji na zainteresowania Starych. Nie miał nawet trzech lat kiedy oglądał z babcią jakąś wystawę gdzie były zdjęcia taty... stoją przed wielkim zdjęciem lecącego ptaka. Babci coś się przypomniało, skojarzyło (pracę magisterska robiłem - mówiąc kolokwialnie - "na mewach")  i mówi:
- Zobacz Krzysiu, to chyba jest mewa?
A Młody z powagą i wyraźną dezaprobatą:
- Babciu...  przecież to jest czajka!!!

W każdym razie wędrujemy sobie między blokami gdy z pobliskiego krzaka furknęło małe stadko wróbli.
- Tato, a co to za ptaki ?
- Wróble... odpowiedziałem machinalnie.

..........................................

- Jak to??? Cooo???To Ty nie znasz wróbli???

A potem przyszła refleksja. Faktycznie. Ja też dawno ich  nie widziałem. W miejscach gdzie było ich pełno teraz jest pusto. Wszechobecne jeszcze przed paru laty ćwierkanie umilkło. Niby słyszałem, że liczebność wróbli zmniejszyła się ostatnio drastycznie ale pierwszy raz uświadomiłem sobie jak bardzo. Przez następne dni zrobiliśmy małe poszukiwania w okolicy. Gdzie coś tylko ćwierknęło, zwracało natychmiast naszą uwagę. Znaleźliśmy! I wkrótce wiedzieliśmy gdzie i na którym krzaku można je spotkać. Ale jest ich tak niewiele, że aż smutno było patrzeć.

Któregoś dnia wędrując sobie po jednym z warszawskich wielkosklepów w poszukiwaniu tego i owego, usłyszałem znajome ćwierkanie! Gdzieś blisko! Rozglądam się i co widzę. Kilka wróbli siedzi sobie w najlepsze pod dachem. Dokładnie nad stoiskiem z pieczywem! W najbardziej strategicznym miejscu!

Zawsze odkładałem fotografowanie wróbli na później. Bo było ich tyle i tuż obok... myślałem że zawsze zdążę. A tu wygląda, że teraz będzie dużo trudniej. Znowu się okazało, że w fotografii nie ma później...

Wieści z ostatniej chwili: wędrując niedaleko krzaka gdzie regularnie przesiaduje kilkanaście wróbli, zauważyłem, że samczykom ciemnieją dziobki i krawaty się robią takie bardziej eleganckie. Wiosna coraz bliżej :)




Wróbelek zimą... wiosną ma czarny dziobek i wyraźniejszy krawat...
... i wróbliczka w kwiatach. 





4 komentarze:

  1. Pewnie wiosna. Oby też wiosna dla rozwoju populacji tych miłych ptasząt :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wróbelek Elemelek....
    Aby do wiosny....

    Anna

    OdpowiedzUsuń
  3. Anegdotkę o mewie/czajce słyszałam już :P
    A to o wróbelkach to smutne. Da się coś na to poradzić?
    (mówisz, że samczyki mają ciemne dzióbki ? Coś jeszcze pomaga w rozróżnianiu?)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiadomo czy coś się da.. nawet nie bardzo wiadomo dlaczego tak jest. Samczyk w sumie to jest kolorowy a samiczka szara... no tak ... :)

    OdpowiedzUsuń