czwartek, 9 lutego 2012

Wisła - mrozi dalej...



Te zdjęcia miały się ukazać wcześniej. Niestety... Wielki Zerojedynkowiec w swej Absolutnej Mądrości postanowił się wtrącić niczym "Deus ex machina" i ... machina się zepsuła! Na ponad tydzień skazany zostałem na analogowe życie. Dobrze, że chociaż zawartość dysku udało się uratować.

Mróz zbierał siły. Wieczorami osiągnął 20 stopni a nocą dochodził nawet do 25 stopni poniżej zera. Minimalna temperatura zarejestrowana w tych dniach przez mój termometr wynosiła - 27 stopni.  Wisła zaczęła błyskawicznie zamarzać. Na zdjęciu sprzed dwóch dni lód był jedynie przy brzegu a rzeką płynęła rzadka śryżowa kra. Teraz połowa szerokiej odnogi była już skuta lodem a kra chrzęściła obijając się co chwila o siebie.

Przyjechałem na miejsce jeszcze przed świtem. Nad samą wodą podnosiła się delikatna mgiełka. Mróz próbował dogadać się z moim nosem i uszami. A kiedy wzeszło słońce pojawiły się gęsi. Musiały nocować na którejś z pobliskich wysp. Trzy klucze, dobrze ponad setka ptaków... zostały na zimę? Już przyleciały? Nie wiem. Latały nad Wisłą jakby ogłupiałe nieco pogodą. Wszak tydzień temu było jeszcze... całkiem ciepło!

Po kolejnych kilku dniach zamarzła zresztą cała odnoga. Od lodu wolna pozostała tylko tak zwana wartówka po drugiej stronie widocznych w oddali wysp. Czyli miejsce gdzie woda płynie najszybciej i najtrudniej jej zamarznąć...

Ale o tym... już niedługo... mam nadzieję...







2 komentarze:

  1. Oby te gęsi były świadectwem zbliżającej się wiosny. Zdjęcia piękne Robercie. Musiało być mrrrrrrrrroźno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Było, było... paluszki marzły :-D

    OdpowiedzUsuń