niedziela, 13 listopada 2011

Wisła - wczorajszy poranek

Gdy wyruszyłem  z domu było jeszcze ciemno. Minus dziewięć stopni...  słońce wschodzi, księżyc zachodzi, mgły się snują, rzeka płynie...



Płomienny usmiech nietrwałych zórz
(O, złoć się dłużej!) - umiera już.

I jeszcze jedna z różowych chmur
Skrajem dogasa na grzbiecie gór.

I jeden jeszcze przeżyty dzień
(O, złoć się dłużej!) - odchodzi w cień...

                          Bolesław Leśmian













8 komentarzy:

  1. Spoko... przyjeżdżaj w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak bardzo poranny był ten poranek na zegarku ? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz zima prawie...czas dla śpiochów ;-) Pierwsze zdjęcie zrobiłem jakiś kwadrans przed siódmą

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie to takie bajeczne!!!
    Gratuluje !

    OdpowiedzUsuń
  5. no takiej Wisły zazdraszczam....super Robercie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma co zazdraszczać... trza się spakować i trza przyjechać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpadlam przypadkiem. Wspaniale zdjecia. Dziekuje.
    Szacun wielki.
    Amatorzy z Hrancji.
    http://lech.zenfolio.com/f542516018

    OdpowiedzUsuń