poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Ni pies ni wydra...



...czyli coś na kształt żaby?  Kilka lat czekałem by sfotografować żaby z ogonami. Takie już nie kijanki ale jeszcze nie żaby. I ciągle rozmijaliśmy się w czasie albo przestrzeni.
Dopiero w tym roku Krzyś wypatrzył je w małym bajorze na środku łąki. I przybiegł do domu krzycząc z całych sił.

- Taaatooo... choć zobacz co znalazłem!

Wystarczyło wejść do wody i posiedzieć. Niedługo. Zaledwie kilka godzin.






Jeszcze trochę i nikt mi nie powie: ty smarkaczu...

Czy ta woda się kiedyś skończy?

No dobra... wyszłam na ląd i co teraz?

A właściwie... wyszłam czy wyszedłam? Trzeba się spytać posłanki Pawłowicz! Co autorytet to autorytet.
Jednak wracam, w wodzie lepiej... 

W życiu każdej żaby są takie chwile kiedy ogonowi trzeba powiedzieć stanowcze nie.





3 komentarze:

  1. Wspaniałe! Ileż moje chłopaki by dali, żeby na żywo zobaczyć żaby w tym wieku. Dzięki za piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam już nie pamiętam kiedy poprzednio wdziałem żaby w tym wieku. dobrych parę lat temu. I te bym przeoczył gdyby nie "wszędobylskość" Młodego :)
      Pozdrowienia

      Usuń
    2. Sam już nie pamiętam kiedy poprzednio wdziałem żaby w tym wieku. dobrych parę lat temu. I te bym przeoczył gdyby nie "wszędobylskość" Młodego :)
      Pozdrowienia

      Usuń