piątek, 6 marca 2015

Szary mosteczek nie ugina się...




Gdzieś miedzy Łowiczem a Maurzycami był sobie mostek... kilkadziesiąt metrów obok Wielkiej Drogi i Wielkiego Mostu. Chociaż z drugiej strony, ten wielki most był tak zbudowany i wkomponowany w Wielką Drogę, że można było śmignąć nad rzeczką Słudwią, nawet tego nie zauważając. I mało kto pewnie zauważał niewielki mostek obok. Mostek, który obecnie prowadził znikąd i donikąd. Dlaczego został? Dlaczego nikt nie rozebrał go na złom kiedy budowano Wielką Drogę i Wielki Most? Tyle żelastwa się marnuje... Warszawscy złomiarze dostaliby ślinotoku.
Ba...  na dodatek widać, ze o ten mosteczek ktoś dba. Oczyści, pomaluje. Wszystko było niemal pachnące świeżą farbą. Dlaczego?



Gdzieś miedzy Łowiczem a Maurzycami jest sobie mały stalowy mostek... Stoi kilkadziesiąt metrów obok Wielkiej Drogi i Wielkiego Mostu. Wielki Most jest tak zbudowany i wkomponowany w Wielką Drogę, że można śmignąć ponad rzeczką Słudwią, nawet go nie zauważając. I mało kto pewnie zwraca uwagę na niewielki mostek tuż obok. Mostek, który obecnie prowadzi znikąd i donikąd. Dlaczego tu jest? Kiedyś pewnie był przeprawą przez rzeczkę. Dlaczego nikt nie rozebrał go na złom kiedy budowano Wielką Drogę i Wielki Most? Tyle żelastwa się marnuje... Warszawscy złomiarze dostaliby ślinotoku.
Ba...  na dodatek widać, że o ten mosteczek ktoś dba. Oczyści, pomaluje. Wszystko niemal pachnące świeżą farbą. Dlaczego?

Otóż ten niepozorny mosteczek jest pierwszym na świecie mostem... spawanym! Do tego czasu wszystkie tego typu konstrukcje były łączone nitami. Ci którzy widzieli Wieżę Eiffela z bliska wiedzą, że jest cała w "kropeczki". Spawanie zaś pozwoliło mocno ograniczyć wagę i zużycie materiału, wszak nawet do tak małego mostku potrzeba byłoby dodatkowych 14 ton nitów! Tak, tak... obecnie waży zaledwie 56 ton zaś pierwotny projekt opiewał na siedemdziesięciotonową nitowaną budowlę.

Na pomysł spawania zamiast nitowania wpadł nasz człowiek z Mazowsza  - profesor Politechniki Warszawskiej - inżynier Stefan Bryła. Wspólnie ze współpracownikami przeprojektował pierwotnie nitowaną konstrukcję i w 1929 roku powstał pionierski most. Bardzo szybko technika ta przyjęła się na całym świecie. Natomiast w Polsce... przez długie lata mostek był... jedyny. Służył dzielnie przez wiele lat. W 1977 roku w czasie remontu drogi zbudowano nowy, większy most zaś stary przesunięto i pozostawiano na pamiątkę.

PS. No i wygląda na to, że pożaru nie musi się obawiać wcale...










5 komentarzy:

  1. Fajny post i ładnie zilustrowany.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale świetny mostek :-) Muszę zapamiętać i być może, gdy kiedyś znajdę się w pobliżu, to go odwiedzę.
    I tak mnie nurtuje, że przecież spawy tez coś tam ważą, ale skoro okazał się jednak lżejszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spawy też pewnie trochę ważą ale znacznie mniej niż dwa wagony nitów do połączenia części w całość :)

      Usuń
  3. no proszę, nawet nie wiedziałem, że mamy taki światowy rarytas :) Świetnie się prezentuje pomimo upływu lat ten most. Widać, że solidna robota :)

    Pozdrawiam, Witek!
    spawanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w Polsce jest wiele takich rarytasów wbrew pozorom. Tylko mało kto o nich wie... bo fajniej lansować się w Egipcie czy Paryżu zamiast zajrzeć co jest w sąsiednim miasteczku... W małym Strzelnie są romańskie kolumny unikalne na skalę europejską. Podobne są tylko w Wenecji w katedrze św. Marka i w Hiszpanii w Santiago de Compostela. W Sztumie jest XIX wieczny most o konstrukcji podobnej do Wieży Eiffela ale znacznie od niej starszy. Rozpada się powoli bo nie ma pieniędzy na konserwację. Pod Wyszogrodem mieliśmy najdłuższy drewniany most w Europie... już go nie ma . Można by tak długo. A w przyrodzie... też sporo. Białowieża - ostatni kawałek naturalnego lasu w Europie. Biebrza - też ostatnie takie miejsce. Dolina Środkowej Wisły - ostatnia duża rzeka płynąca naturalnym korytem na naszym kontynencie... ... ... pozdrawiam z Mazowsza :)

      Usuń