piątek, 25 października 2013

Balet na przymrozek i pajęczyny



Byłem u przyjaciół w Sławatyczach. Wieczorem było ciepło... chyba z plus osiem stopni. Plotkowaliśmy do późna.
Obudziłem się skoro świt. Wyjrzałem za okno, wszystko było we mgle. Wybrać się nad Bug czy nie - oto jest pytanie? Zanim zdążyłem się zastanowić, rodzina brutalnie wypchnęła mnie za drzwi... Co było robić, sprzęt w łapę i poczłapałem w stronę rzeki. Powoli się rozbudzając, zauważyłem, że jest dziwnie zimno. Powietrze ostre i jakby mroźne. Szyby w samochodach pozamarzane. Przyspieszyłem kroku bo to rokowało nadzieję na jakieś fajne mgły nad wodą.

 Do Bugu nie doszedłem. Trafiłem na łąkę pełną oszronionych i zamarzniętych pajęczyn. Zostałem tam aż zrobiło się ciepło.













7 komentarzy:

  1. wygląda trochę jak z jakiegoś filmu grozy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite i piękne!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny raz natura zachwyca. Fantastycznie to uwieczniłeś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie uściski dla rodzinki, co to z miłością otwiera Tobie rano drzwi.
    Cudowności!

    OdpowiedzUsuń