piątek, 27 września 2013

Fukam, pływam... pełen serwis




Jeże pływają niechętnie ale jeśli zajdzie taka konieczność, to wówczas radzą sobie całkiem dobrze. Widziałem coś takiego zaledwie dwa razy w życiu. I tym razem udało się mi uchwycić to niecodzienne zjawisko. Kilkanaście lat temu nie nadążyłem z ręcznym ustawieniem ostrości. Bo wbrew pozorom płynący jeż rozwija niezłą prędkość.
















9 komentarzy:

  1. Człek sie uczy całe życie... do dzisiaj nie wiedziałam, że jeże potrafią pływać. Jakie to się długie przy tej czynności robi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Długie to nic... trzeba było widzieć takiego ziewającego. Nagle pół jeża się otwiera :O Niestety nie zdążyłem zrobić zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. perełki
    uroczy jest
    dzięki, że się podzieliłeś widokiem

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wiedziałam. Na youtube jest masa filmików o domowych-jeżach-pigmejskich, które można włożyć do wanny i pływają od ścianki do ścianki. Wyglądają, jakby chciały wyjść, ale rzeczywiście potrafią pływać.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam pojęcia,że jeże pływają...:) Bardzo lubię te "tuptające" i pofukujące zwierzątka,czasem jakiś pomieszka trochę w ogrodzie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje córki wniebowzięte! Jeż pływający pieskiem!! Cudo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeż pływający pieskiem :) Świetnie określenie :)))))

      Usuń
  7. Jeze plywaja, kiedy musza! Nie robia tego dla przyjemnosci, bo wody nie lubia. Dlatego nalezy im pomoc, bo sa gatunkiem ginacym i chronionym w calej Europie. Jesli sie ma basen w ogrodzie - trzeba polozyc na wodzie deske, aby biedne zwierze moglo sie uratowac, kiedy wpadnie do wody. Bo sil na plywanie nie wystarcza i wiele jezy po prostu tonie.......Zdjecia piekne, ale mam nadzieje, ze jezowi udalo sie dotrzec do brzegu, przy Pana pomocy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pływającego jeża widziałem dwa razy w życiu. Pierwszy - chyba ze 20 lat temu. Do brzegu dotarł sam, pomogłem mu wyjść, bo brzeg był stromy. Przynajmniej dla jeża. Kiedyś z rodziną ratowałem jeża, który wpadł do pustego basenu w podwarszawskich ogródkach działkowych czy zbiorowisku letniaków. Bezczelnie sforsowaliśmy płot i go wyciągnęliśmy. Nie miał siły się ruszyć ale po tygodniu dokarmiania odzyskał formę.

      Usuń