poniedziałek, 29 stycznia 2018

Nowy Rok...






Koniec 2017 roku. Pogoda jak na długą polską jesień przystało. Na ogół pada. a jeśli akurat nie pada to znaczy, żę będzie padać. Ale jakoś tak pod koniec grudnia pojawił się mały mróz, czy mrozek jedynie. A, że jednocześnie błysnęło trochę słońca, to wyciągnąłem aparat z torby. Poszedłem fotografować zamarznięte kałuże.

Zawsze mnie fascynowały wzory jakie tworzyły się w czasie zamarzania.

A potem... potem poszedłem fotografować zamarznięte wiosenne kwiaty
Na przykład kwitnące na łące jaskry
i zbierające się do kwitnienia mniszki lekarskie...
...zwane potocznie mleczami
A w sam ostatni dzień roku pogoda się zmieniła. Ociepliło się, zaczął padać drobny deszczyk i gdy pojawiło się jakieś okienko w pędzących chmurach, na niebie pojawiła się... tęcza! 
Widział ktoś tęczę w Sylwestra? I słuchał latających dookoła gęsi? I nie wiem czy się cieszyć. Nie... w zasadzie nie ma się co cieszyć. Bo to dobitnie świadczy o niezbyt fajnych zmianach klimatu. 
Kto wie co nas czeka w przyszłości...








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz