czwartek, 28 maja 2015

Opowieść o starych drzewach - Dąb Powstańców




Na terenie Poleskiego Parku Narodowego w czasie Powstania Styczniowego założono polskie obozowisko. Okolica nadawała się do tego idealnie. Niedostępne bagna skutecznie utrudniały jakąkolwiek akcję rosyjskim wojskom. Obóz funkcjonował prawie rok - od czerwca 1863 do marca 1864 roku czyli niemal do klęski Powstania. Potrafił liczyć nawet do tysiąca mieszkańców. Do dziś można znaleźć w lesie jego ślady. Prawdopodobnie razem z innymi powstańcami przebywał tu młodziutki, szesnastoletni wówczas Aleksander Głowacki, który zasłynął po latach jako Bolesław Prus. We wrześniu 1863 roku został ranny w potyczce i dostał się do niewoli.

Przez miejsce dawnego obozu poprowadzona jest dziś ścieżka przyrodnicza "Obóz powstańczy" zaczynająca się we wsi Lipniak. Przy szlaku znajduje się wiekowy dąb nazywany "Dębem Powstańców". Związana jest z nim opowieść, która przetrwała ponad dwieście lat. Tak opisywał to w swoim pamiętniku jeden z powstańców - porucznik Jan Nałęcz Roztworowski:

"Podczas naszego pobytu na Lipniaku podsuwały się niejednokrotnie ku nam podjazdy nieprzyjacielskie, mianowicie kozackie. Na drodze z Lipniaka do Bud Wytyckich stał dąb z konarem, wyciągniętym nad dróżką, w miejscu gdzie ona skręcała się raptownie, konar był tak nisko, że jeździec musiał się dobrze schylić, aby pod nim przejechać. Oddział kozaków chcąc wybadać, co robimy, podsunął się dróżką i natknął na naszą Pikietę, która dała ognia. Paru kozaków puściło się za nią, a jeden z nich padł na miejscu z roztrzaskaną o ten konar głową".

Dziś droga biegnie chyba inaczej, bo nie ma niespodziewanego zakrętu i gałęzi. Chociaż jakiś potężny konar próchnieje na ziemi. Kto wie?
Tylko legenda została...
I drzewo... niemy świadek historii...










Niedawno szukając różnych potrzebnych mi do pracy materiałów, znalazłem informację o najstarszym drzewie w Polsce. To cis rosnący w Henrykowie Lubańskim na Dolnym Śląsku. Wiek jego szacowany jest na niecałe 1300 lat! To znaczy, że gdy Mieszko zwany później pierwszym rządził sobie w najlepsze, drzewo już nie było młode, miało dobrze ponad 200 lat!




niedziela, 24 maja 2015

Małe kumate coś...




Tuż pod domem, w kałuży powstałej po ostatnich deszczach na drodze, pojawił się niespodziewanie kumak. Siedział w płytkiej wodzie i patrzył z wielką powagą.
Nachylając się nad nim usłyszałem jakby cichy śpiew:

Co ty tutaj robisz?
I co ja robię tu... co ty tutaj robisz?
Dwanaście ciężkich szczerozłotych koron moją głowę zdobi.
Jest tyle różnych dróg, co ty tutaj robisz?

- Ach, czasem udawało się mi uwierzyć w sześć niemożliwych rzeczy już przed śniadaniem - pomyślałem... i przestałem się dziwić.

Ponieważ jak to mawiają "chłop żywemu nie przepuści", toteż kumakowi nie darowałem. Poszedłem do domu po aparat, bezczelnie korzystając z okazji, że kałuża była mała i nie było gdzie uciekać, zrobiłem serię zdjęć. 

I wtedy jakbym usłyszał coś znowu...

Już każdy powiedział to co wiedział,
Trzy razy wysłuchał dobrze mnie.
Wszyscy zgadzają się ze sobą,
A będzie nadal tak jak jest.

Robiłem więc zdjęcia dalej nie przejmując się niczym...

... i podziwiając źrenice w kształcie serduszek...

... oraz brzuszek w czerwone palmy, które czasem dawało się zauważyć. 

Brzuszek ten służy kumakowi do odstraszania. Jaskrawy kolor podobnie jak w przypadku biedronek czy salamander oznacza "uważaj - jestem trujący albo przynajmniej niesmaczny".

Kumaki to co prawda nie żaby, jak powszechnie się uważa ale ropuszki czyli przedstawiciele rodziny ropuszkowatych. I są to jedyne nasze płazy, które "kumkają" przeciągłym "kuuuuuum" mniej więcej tak jak żabki w bajkach. Wszystkie pozostałe rechoczą, gulgoczą, terkoczą czy też wydają inne dźwięki, raczej do kumkania niepodobne.








środa, 20 maja 2015

Się dokonało...




Pewnego dnia gdzieś w mrokach przedświtu, w zaprzyjaźnionym tabunie koników coś się zaczęło dziać. Jakieś poruszenie... słychać było ciche rżenie, parskania, krótki tętent. Nad ranem wszystko się wyjaśniło...




Uwaga... już jestem. Ale może jeszcze mnie nikt nie zauważył...

Stoję! Stoję! Dobrze, że mam cztery nogi, może jakoś ustoję...

Mamo, mamo... w tej trawie coś się poruszyło, daj się schować!
Nie ma to jak pod opieką mamy i cioci...

Co tam mama ciągle szuka w tej trawie... nic tu nie ma?

Nie ma to jak móc wszystko dobrze olać... 







piątek, 15 maja 2015

Kaczeńcowe dzieci





...
Ty, który kaczeńce 
wymyśliłeś dla nas
A żaby nauczyłeś
Nocnego kumkania
...

Adam Ziemianin "Modlitwa mojego wieku"















Kochajcie czasem poetę
On jest rybim okiem
Śladem po locie motyla
I wężową łuską między ziołami

Gdy zechce - ognisko rozpali
Na środku pokoju
I firanki z ogniem tańczą
W porywach miłości

Najczęściej jednak bywa
Pasażerem smutnego tramwaju
I bez biletu - nawet ulgowego
Patrzy ludziom w oczy
...

Adam Ziemianin "Jest rybim okiem"