piątek, 6 czerwca 2014

Takie małe coś...



Gdzieś na początku maja zapakowałem sprzęt na łódkę i popłynąłem na wiślane wyspy. Pokręciłem się po łachach i sfotografowałem stadko kilkunastu łabędzi, które kręciły się na płyciznach. Potem usiadłem na piasku i oddałem się błogiemu lenistwu. Przeleciało nade mną kilka rybitw, potem mewy siwe... obok latały śmieszki i coś tam jadalnego próbowały złapać w małej zatoczce. Nagle coś zwróciło moją uwagę... zaraz, zaraz? Śmieszki? Jakieś dziwne te śmieszki... ciemne od dołu skrzydła, łepek jakiś nie taki... Podniosłem lornetkę do oczu i już wiedziałem. To wcale nie są śmieszki To mewy małe... musiały zawędrować tu na przelotach. W całej Polsce gnieździ się ich dwadzieścia może trzydzieści par. Trochę nad Biebrzą, trochę na rozlewiskach w Słońsku i jeszcze w dwóch czy trzech miejscach. Liczniej pojawiają się na przelotach i zimą.
To liczniej w moim przypadku znaczyło 6 sztuk.
Parę dni później w innym miejscu widziałem kolejnych kilka sztuk mew małych. I kilka rybitw czarnych, które już niestety nie gnieżdżą się od lat w moich okolicach.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz