Po kilku dniach ponownie wybrałem się na przebiśniee... e... znaczy przebiliście. Zaledwie parę dni temu wyglądały tak: "Wylazły..."
Tym razem nie musiałem ich szukać, widać je było z daleka. Niektóre nawet zdążyły zakwitnąć. Czyżby to już definitywny koniec zimy? Czy też tegoroczna pogoda spłata nam kolejny figiel i w kwietniu lub maju sypnie śniegiem? Swoją drogą poranek 4 maja sprzed trzech lat wyglądał tak:
Majowy poranek 2011
Hmmm...
piękne zdjęcia, cudna roślinka :)
OdpowiedzUsuńPięknie pokazana uroda życia, tego drobnego też. Igor
OdpowiedzUsuńDzięki
Usuń