sobota, 31 maja 2014

Wariacje na Młodego i aparat II




I znowu... psiakość...  najgorzej to mieć ojca fotografa. Zamiast gadać z jeżami, zaklinać konie czy rządzić kozami, muszę pozować do jakiś dziwnych zdjęć...


Aniek z Zielonego Wzgórza

Józio Chełmoński

Robin w Czapce

Owczarek... 

Zbój Madej

W stepie szerokim...


Pierwszą część "Wariacji na Młodego i aparat" można obejrzeć tu 


czwartek, 29 maja 2014

Gwieżdżą się gwiazdnice po lasach...




 A taka cisza na ten czar pobliski
  Szła z dala jakby wiek mijał za wiekiem,
  Nie czyniąc zmiany nie tykając wcale
  Pilnie ku słońcu roziskrzonych kwiatów
  ...

                              Bolesław Leśmian














wtorek, 27 maja 2014

Koniki polskie - Urodzić się w deszczu...


Pogoda latoś nie rozpieszcza. Koników polskich też. W tym roku rodziły się w deszczu...


Przyszłam na świat a tu leje....
...Mokro wszędzie, zimno wszędzie!
I jeszcze swędzi... co za koszmar...
Pobrykam sobie, może będzie cieplej!
A kuku??
Gość z aparatem... lepiej się schowam za mamę.
Niech nikt mi nie wmawia, że to się je...
To rozumiem... jeść, jeść, jeść, jeść, jeść, jeść, jeść, jeść !!!








czwartek, 15 maja 2014

I nie napijesz się przez słomkę...





Dawno, dawno temu skontaktował się ze mną redaktor z jednego Wielkiego Wydawnictwa.
- Czy masz zdjęcia pijącego ptaka?
- Eeeee... nie mam...
A potem zacząłem się zastanawiać. Trzeba by takie zdjęcie zrobić. Pijące ptaki widziałem wielokrotnie. Tylko jak to utrwalić na zdjęciu? Ptaki piją w sposób specyficzny. Nie potrafią przełykać tak jak my. Z racji, że nie są ssakami, nie mają mięśni odpowiedzialnych za ssanie... Muszą nabrać porcję wody do dzioba a potem podnieść głowę do góry i poczekać aż woda spłynie sobie przełykiem do brzuszka. I tak po kropelce... Żeby wypić parę łyków wody taki łabędź, bocian czy wróbel musi się trochę postarać. I parę razy pokiwać głową.
Zresztą nawet nie udałoby się pokazać tego na jednym zdjęciu.
I dopiero niedawno, gdy siedziałem sobie nad starorzeczem przy zaprzyjaźnionych łabędziach, udało się mi zrobić całą serię zdjęć.
Więc panie redaktorze, nie wiem czy pan pamięta jak dwadzieścia lat temu się pan pytał o takie zdjęcia?
To teraz już je mam...

A swoją drogą, zawsze się uśmiecham radośnie jak widzę Kaczora Donalda pijącego coś przez słomkę. Podobnie jak Jamesa B. strzelającego osiemdziesiąt razy z sześciostrzałowego pistoletu bez przeładowania.







piątek, 9 maja 2014

Ostatki...




Czas zawilców dobiegł już końca. Rozwijające się na drzewach liście zasłaniają światło. Lada moment nawet w słoneczny dzień będzie tu... ciemno. Wszystko co rosło na dnie lasu czekać będzie na kolejną wiosnę.
Utrwaliłem więc ostatnie zawilce .... i zupełnym przypadkiem pierwszego komara. Na szczęście był chyba jeszcze w szoku (poporodowym?) i mnie nie dziabnął. Siedział i kontemplował rzeczywistość.