wtorek, 30 października 2012

Kto rano wstaje temu Bug daje...



W porannej mgle i ciszy śpią bory stuletnie,
Pełne mrocznych tajemnic. W pośrodku polana
Traw zielenią pokryta i słońcem zalana,
Na niej złote dziewanny zakwitają świetnie.

                                            Lucjan Rydel

















piątek, 26 października 2012

Jesień idzie, nie ma na to rady...



Kilka dni temu tuż nad Wisłą... Wieczorem...







Po zachodzie słońca mgła tak zgęstniała, że miałem problem z powrotem do domu. Jechałem dosłownie 10 km/godz... z nosem przy szybie samochodu, nie zawsze wiedząc co się z tej mgły wynurzy... dalsza droga, drzewo, rów... ?  Parę razy czułem pod kołami, ze zjeżdżam na pobocze, bo nie było widać gdzie się droga kończy. Coś nieprawdopodobnego! Przejechanie kilku kilometrów zajęło mi z pół godziny i zmęczyło jak podróż przez ćwierć Polski. Najbardziej niesamowite było to, że w tej mgle nie poznawałem dobrze znanych mi okolic. Droga, którą jeździłem tysiące razy wyglądała obco...  jak z zupełnie innej bajki...

środa, 24 października 2012

Robal o świcie...




Wybrałem się o świcie na pobliską łąkę. Miałem nadzieję na zdjęcie wrzosów w porannej rosie ale po bliższym przyjrzeniu okazało się, że wrzosy latoś słabo obrodziły. Za to na suchych badylach sterczących tu i ówdzie dostrzegłem połyskujące w słońcu... ważki! Całe w rosie. Czekające aż słońce osuszy im skrzydła.




Podchodziłem ostrożnie do najbliższej...

... ale okazało się, że nie mam czego się obawiać. Nawet gdyby chciała odlecieć i tak by nie dała rady.

Za to gdy obszedłem ją i wymierzyłem obiektyw z boku...

... zaczęła drapać się po głowie. Czyżby zaczęła się zastanawiać nad sensem istnienia? 





wtorek, 23 października 2012

Gadzina pływa...



Zaskrońce uwielbiają wodę. Świetnie pływają a nawet nurkują. Do tego stopnia, iż nawet potrafią polować na ryby. Nie znaczy to, że zaskrońców nie znajdziemy daleko od wody. Spotkałem kiedyś jednego  w Pieninach przy szlaku na Trzy Korony. Nie dość, że do najbliższego strumienia miał kilka kilometrów, to jeszcze siedział sobie na małym świerku tuż przy drodze i obserwował wędrujących turystów! Zdradził go szelest. Akurat kiedy przechodziłem postanowił zmienić gałąź. Inaczej minąłbym go o pół metra, nieświadom jego obecności.







 








piątek, 5 października 2012

Opowieść o starych drzewach VI



Wiedziałem, że tam są. Przejeżdżałem niedaleko wielokrotnie i widziałem je z samochodu. Wielkie stare topole. Ale nigdy nie miałem czasu się zatrzymać. Ba... tam nie ma po co zatrzymywać się na chwilę. Tam trzeba spędzić parę godzin, by nacieszyć wzrok. 
 Wreszcie udało się. W piękny jesienny dzień zapakowałem sprzęt do samochodu i ruszyłem. 

Topole z bliska były jeszcze bardziej niesamowite niż z daleka. Pozostały prawdopodobnie po dawnych lasach łęgowych. Sprzed... dwustu lat? Może więcej? By objąć pnie największych drzew potrzebne byłyby trzy - cztery osoby.
Podobno przez lata był tu teren wojskowy. Niedostępny dla ludzi, więc miały szansę się ostać i uniknąć naszej zachłanności. 
Takie drzewa to dziś już widok niespotykany. Piękno utracone... 













Poprzednie części "Opowieści o starych drzewach"

Opowieść o starych drzewach

Opowieść o starych drzewach II

Opowieść o starych drzewach III

Opowieść o starych drzewach IV

Opowieść o starych drzewach V




wtorek, 2 października 2012

Wisła - o wschodzie bez zmian...



Zajrzałem nad Wisłę... Sprawdzić czy słońce jeszcze wschodzi i czy rzeka mi nie wyschła. Dotarłem na miejsce dobrze przed świtem. Nad głową jeszcze  mrugały gwiazdy. I myślałem, że nic dziś ze zdjęć nie wyjdzie, bo niebo wkrótce zajęły wielkie chmury. Na szczęście gdzieś tam na górze musiało nieźle wiać, bo przemknęły jak sen jakiś złoty... 




Świt nie zapowiadał się pięknie. Na godzinę przed wschodem słońca naszły wielkie chmury... 

... na szczęście, jak szybko się zaczęły, tak i skończyły. 

Nad wodą podnosiły się jakieś mgiełki...

...potem wszystko się rozświetliło.

Słońce jest już nad horyzontem. Przeciwległy brzeg wynurzył się z cienia. A nowe chmury idą od zachodu i wkrótce po pięknym świcie zacznie się pochmurny dzień.