czwartek, 27 września 2012

Po rosie ...



Miałem napisać, że to zdjęcia z porannego spaceru po łące... ale potem uzmysłowiłem sobie, że ta łąka to trochę na wyrost. Wszystkie zdjęcia to różne miejsca niewielkiej kępki traw rosnącej na skraju wrzosowiska. Zatem zapraszam na wędrówkę po mikroświecie mikrołąki...















wtorek, 25 września 2012

Nasi tu byli...




Zastanawiałem się co mam napisać i poniższych zdjęciach. W zasadzie wszelki komentarz jest zbędny. Co by nie powiedzieć, wyda się miałkie w stosunku do tego co widać... Zdjęcia pochodzą z różnych miejsc. Odległych od siebie o setki kilometrów. Mają jedną wspólną cechę. Zrobione zostały nad wodą w miejscach gdzie ludzie przyjeżdżają odpocząć... Część pochodzi z Pienin znad Zalewu Czorsztyńskiego, część zrobiłem nad Bugiem, część nad Wisłą.

Kiedyś na jakimś autorskim spotkaniu, gdy opowiadałem o przyrodzie Doliny Środkowej Wisły powiedziałem, że wędkarze dzielą się na porządnych i nieporządnych. Ci drudzy zostawiają swoje śmieci gdzie popadnie a ci pierwsi... ukrywają pod krzakami. Ktoś z sali obruszył się wtedy niezwykle... Wiem, pewnie są wyjątki ale jak wędruję szukając tematów do swoich zdjęć to coraz częściej dochodzę do wniosku, że te wyjątki są statystycznie nieistotne.





Najbardziej zadziwiają mnie takie widoki. No bo ktoś zadał  sobie trud  pozbierania  swoich  śmieci , zapakowania ich w siatkę. Następnie zamiast uczynić krok dalej, zabrać je i wyrzucić gdzieś do kosza, powiesił po prostu na sęczku...





Szałas z folii...  osłona od wiatru, deszczu? Nie wiem ale zostało  i straszy ... 


Puszka po rybkach... zjedzona i estetycznie wetknięta w krzaczek . Tak akurat na  wysokości  ręki ...



Kosz, ustawiony przy nadbużańskim starorzeczu gdzie przyjeżdżało dużo wędkarzy, jak widać nie cieszył się powodzeniem. Był prawie pusty... W kolejnym roku już się nie pojawił. Śmieci... tak.



czwartek, 20 września 2012

Opowieść o starych drzewach V



... Historio, historio, 
Jaka w tobie siła, 
żeś ty całe  światy 
z mapy poznosiła...

     Agnieszka Osiecka



Sądząc z wielkości, wykiełkował dobrych kilkaset lat temu. Pamiętał... ostatnich królów, rozbiory, Powstanie Kościuszkowskie, Listopadowe, Styczniowe, obie światowe wojny. Parę pokoleń ludzi przeminęło obok niego. Rodzili się, dorastali, umierali. 
Wyrósł pewnie w lesie. Dziś do najbliższych drzew jest jakieś sto metrów. 
Potem jego żywot się skończył. Podobno był tu pożar. Teraz stoi w środku pól samotny suchy pień... jak wspomnienie minionej świetności.











"Opowieści o starych drzewach". Poprzednie części: 


wtorek, 18 września 2012

Gadający z jeżami...



Pewnego jesiennego dnia na skraju sosnowego lasu... gdzieś na południu Mazowsza... spotkały się dwa stwory... Jeden kudłaty drugi kolczasty.


- Cześć jeżu.. dokąd tak wędrujesz? Ej no.. nie chowaj się. Nie musisz mnie się bać...  

- Widzisz, od razu lepiej... 

- A może przynieść ci jakaś dżdżownicę albo innego robaczka, chcesz ? 

- Na pewno nie? 

- Wolisz iść swoją drogą? Szkoda... dobra.. to cześć.. może się jeszcze  kiedyś spotkamy? 





piątek, 14 września 2012

Z traktorem na boćki...





Zawsze mnie wkurzało, że bociany kręcą się tuż obok traktorów czy pracujących na polu rolników a kiedy pojawiam się z aparatem natychmiast zaczynają trzymać dystans. Nawet gdy chodziłem z grabiami w ręku i aparatem na szyi, traktowały mnie jak coś groźnego. Nie dawały się wyprowadzić w pole, bo nie wyglądałem swojsko. Coś w moim zachowaniu budziło ich nieufność. Widać zbyt wyraźnie odstawałem od typowego rolniczego otoczenia.

I dopiero niedawno przytrafiła się okazja. Zajechałem z przyjaciółmi na łąkę po bele zeszłorocznego siana (pozdrowienia dla Asi, Beaty, Magdy, Romka i jego mamy ze Sławatycz) gdy tuż obok wylądował bociek. Na podniesienie aparatu do oka i przejście kilku kroków zareagował... nie odlotem ale stanowczym odejściem i pełnym zniesmaczenia spojrzeniem.
Po krótkiej naradzie wskoczyliśmy do traktora i ruszyliśmy śladem bociana. On dobrze wiedział, że spod kół mogą wyskakiwać smaczne kąski - niemal wprost do dzioba. Wystarczy go otworzyć i poczekać... Więc sam zaczął się do nas zbliżać, tak że chwilami był zbyt blisko na robienie zdjęć. Parę razy miałem wrażenie, że przejedziemy mu kołem po dziobie. Albo, że jak zeskoczę to wyląduję mu na grzbiecie.   Ktoś słyszał o siodle dla bociana? 
A próba wcelowania z trzęsącego się traktora do biegającego dookoła boćka dostarczała dodatkowych wrażeń. Ponad połowa zdjęć okazała się być... prawie trafionych.





"Bo on szybuje w trawie jako szczupak w Niemnie" Adaś Mickiewicz / Pan Tadeusz
To było co prawda o derkaczu ale tu pasowało idealnie...  








Ja się czaiłem na bociany... zaczajono się i na mnie...   (fot: Danusia Dejtrowska) 

wtorek, 11 września 2012

Hipnotyzer...





Niedawno w lesie natknąłem się na OCZY... Były sobie we mchu na skraju drogi i się gapiły... i nie dość, że się gapiły to... jeszcze pokazywały mi czasem język. Coraz bezczelniejsze są te leśne stwory...


Heeeeej... 

< bluuup...>

... co się tak gapisz człowieczku? 




piątek, 7 września 2012

W środku środka....



Podobno w samym środku Polski jest Piątek... Na dodatek znajduje się on niedaleko, zaledwie kilkanaście kilometrów od... Soboty...  Serio. Życie bywa bardziej zabawne niż ustawy przewidują. 
Nie wiem jak to wyliczono ale w samym środku środka czyli środku Piątka (Piątku) jest pomnik środka. Jak na porządny pomnik jest oświetlony i bardzo ładnie prezentuje się o zmierzchu. Miałem już zdjęcia z tego miejsce więc nie spodziewałem się, że to co zobaczę zatrzyma mnie w podróży... 
Wzbudziłem niezłą sensację wśród piątkowej młodzieży zajmującej ławki dokoła pomnika gdy pewnego dnia zahamowałem na rynku niemal z piskiem opon i wyskoczyłem z wielkim statywem i aparatem. Dobre wieczorne światło trwa bardzo krótko. 
Może do tej pory opowiadają sobie o wariacie, który pojawił się pewnego wieczora na środku rynku? 





Na granicy miasteczka stoją obeliski...

Pomnik na środku środkowego rynku w Polsce...






poniedziałek, 3 września 2012

Na łące o świcie...




W pajęczynie, rozpiętej na liściach paproci,
Z mroku w blask się rozhuśtał znikliwy zjaw tęczy.
Czasem coś czego nie ma, pod wiatr się zazłoci,
by dorzucić swe złoto do pszczoły, co brzęczy...


Bolesław Leśmian (z tomu "Napój cienisty") 












Sarkofag...